czwartek, 31 maja 2012

Obudził ją delikatne pukanie do drzwi.

- Taki ładny dzień a ty jeszcze śpisz

- Mhm – przeciągając się jeszcze zaspana

- Wstawaj bo niedługo wyjeżdżamy

- Gdzie

- Dziś jest dzień w którym poznasz moich rodziców – powiedział z radością

- Ale ja ich znam

- Moich tutejszych rodziców

- To chyba nie jest najlepszy pomysł - siadając na łózko

- Ależ tak, zobaczysz polubisz ich a oni ciebie

Po chwili siedzieli w samochodzie, jadąc w nieznaną dla niej drogą. Po godzinie jazdy podjechali do miejsca, które wyglądało jak z bajki. Wielki biały dom prezentował się wspaniale wśród wysokich drzew.

Wyszła z niego wysoka elegancko ubrana kobieta w granatowej garsonce.

- Sean jesteś... – odezwała się do syna – a to pewnie…- nie miała ochoty wypowiadać jej imienia

- Tak mamo to Amy

- Miło mi panią poznać – wyciągnęła do niej rękę ale ja po chwili cofnęła ją

- Nie przejmuj się ona tak ma - szepnął cicho do ucha

Weszli za matką do domu, który wyglądał jak muzeum. Urządzony był jak nie jeden pałac. W środku wyglądał na dużo większy niż z zewnątrz.

- A to na pewno Amy – starszy mężczyzna wychodząc z pokoju uścisnął ją z całych sił.

- Tak - uśmiechnęła się delikatnie

- Nie przejmuj się matką ona ma zawsze zły humor - pocieszył ją starszy mężczyzna

Weszli do wielkiej jasnej jadalni gdzie na środku stał wielki zastawiony różnymi potrawami stół. Stół przy którym każdy miał swoje miejsce. Przed podaniem obiadu Sean rozmawiał z rodzicami a Amy rozglądała się, podziwiając freski kremowych ścianach.Była oczarowana wystrojem i ciepłym przytulnym klimatem tego domu. Choćby zdawać się mogło, że będzie zimno i nie przyjemnie.

Usiedli do niego i zaczęli próbować różne dania. Amy coraz bardziej czuła się pewniej i nawet zaczęła rozmawiać ze wszystkimi.
Jednak było miło dopóki jego matka nie zaczęła opowiadać.

- ...A wiesz Sean spotkałam wczoraj Ditney i zaprosiłam ją na obiad, zaraz powinna być... spóźnia się.

Sean zaczął opowiadać Amy ,że Ditney była córką przyjaciół rodziców z sąsiedniego królestwa - miasteczka. Przyjaciele postanowili, że kiedy ich dzieci dorosną ożenią się i będą mieli gromadkę swoich ślicznych dzieci.

- Kiedyś mi się nawet podobała, nawet przez chwilę chciałem z nią być ale od kiedy... - nie chciał dokończyć, było widać, że było to dla niego ciężkie przeżycie. - ...i po tym coś się złamało nie chciałem jej nawet znać.

- Co zrobiłaś - ojciec zadławił się

- Zaprosiłam Ditney, wiesz synku jak bardzo bym chciała abyście byli razem – Nie zwracając uwagi na obecność Amy.

- Dość – krzyknął ojciec

Amy odłożyła sztućce, odsunęła krzesło, wstała i wychodząc odezwała się

- Przepraszam ale ja muszę już iść

- Amy poczekaj

- Nie nie ma tu miejsca dla mnie - odwróciła się i wyszła z domu

- I widzisz co zrobiłaś, przestań mieszać się w moje życie. Straciłaś w ten sposób Preston Yoke a teraz chcesz stracić mnie.

Wybiegł z domu za Amy ale nigdzie jej nie było. Wsiadł do samochodu mając nadzieje, ze daleko nie odeszła.


- O dobrze Ditney, że jesteś Sean wyszedł na chwilę ale zaraz powinien wrócić. Napijesz się herbaty mam świeżą parzoną– wskazując jej miejsce przy stole.

- Dziękuje a gdzie wyszedł - powiedziała atrakcyjna blondynka o oliwkowych figlarnych oczach

- A poszedł szukać tej… nie dokończyła bo ojciec się wtrącił

- Jesteś zadowolona właśnie straciłaś kolejnego syna. Przepraszam Cię Ditney ale nie masz tu czego szukać. Mój syn sam sobie wybierze dziewczynę.

- Ona nie da mu…

- Nawet nie kończ wyszedł i więcej nie odezwał się do żony.


Znalazł ją siedzącą na przystaniu.

- Co ja jej zrobiłam – mówiła kiedy podchodził do niej i klękając przed nią, ocierając jej łzy z policzków

- Nic ona wierzy, że ja i Ditney będziemy razem. Ale ja chcę być z tobą.

- Odwieziesz mnie do domu.

Przez resztę dnia chodziła smutna. Snuła się po całym domu, nie potrafiąc znaleźć dla siebie miejsca. Wieczorem tylko przyszła do do niego do pokoju.

- Chciałabym wrócić do domu

- Ale ty jesteś w domu

- Ale ja chcę do rzeczywistości

- Dobrze odwiozę Cię

- Dziękuje – pocałowała go w czoło - Przepraszam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz