Obudził ją wieki huk. Był środek nocy a za oknem było jasno jak w dzień. Wyjrzała przez nie i ujrzała białą łunę a z niej wyłaniała się dziwna szara postać.
- Tylko nie patrz w jej w oczy – krzyknął wbiegając do jej pokoju
- Co się dzieje
- Nie będę Ci teraz tego tłumaczył - odpychając się od okna
-Ale…
- Nie ma żadnego ale, nie chcę Cię mieć na sumieniu
Otworzył okno i zeskoczył
Próbowała zasnąć ale nie mogła. Nadal wpatrywała się w ten sam punkt. Dopiero po kilku godzinach, gdy robiło się już jasno udało jej się w końcu.
Obudził ją głośny stukot deszczu za oknem. Ogromne krople spadały i rozbijały się na parapecie.
Sean co się z nim stało - pomyślała otwierając oczy
Miała nadzieje, że to co działo się było tylko koszmarem. Gdy wyjrzała przez okno, zauważyła leżącego go w kałuży.
- Sean – krzyknęła, zbiegając narzuciła na siebie kurtkę przeciwdeszczową.
Zbiegając ze schodów zauważyła dopiero, że leży twarzą w kałuży.
- Sean – co on Ci zrobił – odwracając go na plecy i przykładając głowę do jego serca. Poczuła ciche i wolne jego bicie. Z trudem udało jej się zaciągnąć do domu gdzie położyła go na kanapie i przykryła kocem.
Nie wiedząc ile to może potrwać. Poszła do kuchni, wzięła kubek z gorącą herbatę.
Usiadła na podłodze plecy oparła o kanapę, wzięła książkę i zanurzyła się w jego lekturę.
Po pewnym czasie Sean zaczął budzić się powoli dochodząc do siebie.
- Gdzie ja jestem – zaczął nerwowo rozglądać się po pokoju
- Już dobrze jesteś w domu
- Dziękuje – próbował podnieść się ale widać było, że sprawia mu to wielką trudność
- Możesz mi wytłumaczyć co się dzieje
- Nie teraz – wstając powoli z trudem z łóżka – Jak wrócę – poszedł do swojego pokoju zostawiając ją samą.
Otworzył drzwi do pokoju podszedł do obrazu wiszącego na ścianie przedstawiającego krajobraz jakiejś krainy dotknął drzewa i zniknął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz