poniedziałek, 7 stycznia 2013

http://blogroku.pl/2012/kategorie/widzial-el-amy,21t,blog.html
12lat MARGO Później (Rok ziemski później)



Ktoś zapukał do drzwi.

- Już chwileczkę zaraz otwieram – podbiegając do drzwi – Słucham Pana

- To ja Sean… wróciłem

- Ale kim jest pan ja pana nie znam

- Amy to ja Sean nie pamiętasz mnie

- Dziękuje ale nic od pana nie kupię – zamknęła przed nim dzwi. – Dziwny człowiek – powiedziała do siebie - skąd znał moje imię, pewnie pomylił drzwi. – Wróciła do prasowania.

Stał przed krótką chwilę pod jej drzwiami – Nie pamięta mnie, zapomniała. – Dotknął ręką jej drzwi – Zapomniała – powtórzył. Westchnął i zniknął.

Siedział w kuchni przy stole zanurzony w swoich myślach, nie zwracając uwagi co się dzieje wokół niego.

- Synu mam nadzieje, że areszt domowy czegoś Cię nauczył i już nigdy nie złamiesz prawa – stawiając przed nim kubek z dymiącym napojem i siadając koło niego.

- Mówiłeś coś

- Mówiłem a zresztą nieważne. Coś Cię trapi

- Zapomniała o mnie, nie pamięta o mnie

- Dwanaście lat to długo nawet u nas, nie mówiąc u niej rok to też trochę czasu

- Ale co ja mam zrobić


- Walcz, spraw by powrotem przypomniała sobie o Tobie, o nas.

- Wydawało mi się, że jak stanę przed nią… a ona…nie pamięta, nie wiem co robić by przypomniała sobie o mnie

- Jak trzeba będzie to przyprowadź ją tutaj i pokaż jej nasz świat na nowo, jak zobaczy to może sobie przypomni.

- Przepraszam, że przerywam rozmowę ale czy obiad podać w jadalni czy tutaj – zapytała speszona kucharka

- Ja nic nie przełknę dziękuje – Sean wstał i poszedł do swojej wieży

- Co ja mam z tym chłopakiem… MOKA ADMO zjem tutaj

- Tak panie już podaje – kucharka delikatnie dygnęła i wracając do swoich obowiązków.

Wyszedł na dziedziniec podszedł do stojącej na środku studni i wyszeptał – przypomni sobie, jeszcze nie wiem jak ale przypomni i wróci do nas.

Stanął ponownie po jej drzwiami, usłyszał dźwięk muzyki, którą tak bardzo lubiła. Westchnął, otrzepał się i pomyślał: raz kozie śmierć, delikatnie zapukał do drzwi

- Ale ja już panu mówiłam, że nic od pana nie kupie

- Ale ja nie chcę pani niczego nie sprzedać, tylko z panią porozmawiać mogę wejść

- Nie

- Proszę to bardzo ważne jeżeli z panią nie porozmawiam to mój świat zginie i ja też

- Czego się pan najadł czy nawąchał

- Nie to dla mnie bardzo ważne. Proszę dać mi szanse, a wszystko wyjaśnię

- Nie, proszę odejść bo wezwę policję – zamykając drzwi przed jego nosem

- Nie chcesz po dobroci to Ci na siłę pokaże nasz świat – wyszeptał


- Boże jakie czubki chodzą po tym świecie – wróciła do prasowania
Wzięła część uprasowanych już ubrań i zaniosła do sypialni. Mężczyzna, który stał przed jej drzwiami, stał teraz w jej sypialni i wpatrywał się w obraz wiszący nad łóżkiem

- Co pan tutaj do cholery robi – wypuszczając z rąk ubrania, które rozsypały się wokół niej – jak pan się tutaj dostał

- Prawda, że to piękny obraz – nie zwracając na nią uwagi – to świat Margo, którego zarówno ja jak i ty jesteśmy jego częścią. Dostałaś go od mnie by w każdej chwili móc się tam znaleźć.

- Zaraz zadzwonię po policję, proszę z stąd wyjść ale to natychmiast

– Amy ty naprawdę mnie nie pamiętasz – chciał jej dotknąć

- Proszę mnie nie dotykać – odsunęła się

- A jednak po dobroci nic nie wskóram – westchnął, złapał ją za rękę a drugą dotknął obrazu i zniknęli.

czwartek, 29 listopada 2012

TUŚLE strażnik w biało niebieskim mundurze prowadził Amy przed obliczę króla Kali Pu

- Amy – odezwał się zadumany król - TUŚLE jesteś wolny

Strażnik ukłonił się nisko i odszedł wesoło podśpiewując

- Amy wezwałem Cię bo mamy tu bardzo ważną sprawę. Książę Margo mój ukochany syn został zamknięty w swojej wieży, został skazany na areszt domowy i nie może opuszczać naszego świata.

- Ale co się stało, dlaczego

- Nadużywał naszego prawa i musi ponieść tego konsekwencje

- Ile go nie będzie

- 12 lat

- Ale to cały mój rok co będzie za mną

- Jeżeli twój anioł znajduje się w areszcie domowym to także twój pobyt jest tu nie możliwy

- Ale jak to…to przecież mój świat ja Was stworzyłam nie możecie mi zabrać tego co kocham nie możecie.

- Wiem, że to trudne ale takie jest prawo. Nawet ja nic z tym nie mogę zrobić. Musisz opuścić MARGO jak najszybciej.

Obudziła się zalana potem i cała zalana łzami. Próbowała zasnąć by znaleźć się w MARGO ale nie udało jej się.

- Czy to koniec, tak po prostu po wszystkim – powiedziała sama do siebie

Weszła pod prysznic zastanawiając się jak to będzie teraz bez niego. Ubrała się i wyszła do pracy. Nie potrafiła się na niczym skupić, wszystko leciało jej z rąk będąc przez cały czas rozkojarzona. Jakoś dotrwała do końca dnia. Szybko wróciła do domu by znów zasnąć i znaleźć się MARGO ale nie potrafiła.

Mijały miesiące a ona stała się samotnikiem. Przestała spotykać się, ze znajomymi, po pracy od razu wracała do domu do swoich czterech ścian. A gdy ktoś już próbował ją nakłonić na wyjście - odmawiała.
Stała się zupełnie inną osobą cichą i zamknięta w sobie.
Aż w końcu zapomniała o nim i jego świecie.

środa, 26 września 2012

- Jaki piękny dzień – pomyślał wychodząc i przeciągając się - trzeba wracać do domu już czas – powiedział sam do siebie
Odwrócił się by z powrotem wejść do środka usłyszał dźwięk telefonu.

- Dzień dobry synu jak miło, że wreszcie odbierasz

- Cześć tato co tam

- Mógłbyś pojawić się w sali kolumnowej mam sprawę

- Jasne, kiedy

- Teraz - usłyszał prawie wrzask i trzaśnięcie telefonu

Gdy tylko zjawił się na miejsce

- Książę Margo - Odezwał się donośny głos

- Czy wiesz po co Cię tu sprowadziliśmy

- Nie raczej nie – drapiąc się po głowie

- Książę sprowadziliśmy Cie tutaj ponieważ radzie starców oraz twojemu ojcu królowi Kali – Pu niepodobna się Twoje zachowanie

- Ale ja… - próbował tłumaczyć się

- Milcz teraz my mówimy. Z racji tego, że jesteś księciem i następcą tronu będziemy mieli dla Ciebie łagodniejszy wyrok kary. Teraz możesz się wytłumaczyć

- Od kiedy przyjąłem funkcję anioła staram się wykonywać moje obowiązki najlepiej. Ale czasami trudno powstrzymać, górę biorą ludzkie odruchy...- tłumaczył się jeszcze przez chwilę.

- I dlatego skazujemy Cię na 12 lat aresztu domowego. Nie będziesz mógł opuszczać Margo. Była jeszcze propozycja byś trafił do WYROBIK ale uznaliśmy, że to nie wypada by następca tronu trafił do więzienia o zaostrzonym rygorze.

- Ale to cały rok ziemski, kto się zajmie Amy, ona ona zapomni o nas o mnie, nie możecie...

- Oto się nie martw, my się wszystkim zajmiemy.

- NAHKIN - zawołał do strażnika Najstarszy

- Tak panie - powiedział wysoki mężczyzna

- Zabierz księcia do jego wieży

- Nie lubię tego miejsca – wyszeptał

- Wiemy, że lubisz bardziej ciemniejsze strony zamku ale musisz się tam pojawić i upewnić się, że książę zostanie zamknięty w wieży.

- Mamy nadzieję, że nauczysz się pokory i przestaniesz mieć ludzkie odruchy - zwrócił się jeszcze do księcia.

czwartek, 6 września 2012

Rada starców zbierała się raz na sto lat. Miejscem spotkania było miejsce nazywane „Tajemniczym kręgiem”. Było to miejsce składające się z trzydziestu sześciu kamiennych głazów tworzących okrąg a w środku stał kamienny tron. Legenda mówiła, iż kamienny krąg to miejsce w którym wszystko się zaczęło: Narodził się pierwszy sen. Nadszedł czas gdy księżyc był w pełni. A zdarzało się to dość rzadko. Nastał niezwykle ciepły wieczór. Ze wszystkich stron podążali zakapturzeni starcy, każdy z nich trzymał w ręku zapaloną świecę. Gdy dotarli na miejsce, każdy podchodził do środka kręgu i rzucał swoją świecę. W ich oczach pojawiały się dwa rozszerzone węgielki. Po chwili zajmowali swoje miejsca.
Gdy wszyscy już zajęli swoje miejsca, z głębi ziemi coś trzasnęło i na środkowym tronie pojawił się najstarszy z najstarszych.

- Drodzy bracia – odezwał się – spotykamy się tu w bardzo ważnej sprawie. Nie mogę już dłużej akceptować zachowania i postępowania naszego księcia.
Bracia kiwali głowami zgadzają się z najstarszym

- Ależ nie możemy go karać – odezwał się jeden z najmłodszych

- Nie po to daliśmy mu wolny wybór aby mógł go łamać na każdym kroku.

- Musimy coś postanowić – odezwał się kolejny

- Król Kali Pu zgadza się z każdą naszą decyzją

Obrady trwały do samego rana i były bardzo burzliwe. Gdy nadeszły pierwsze promienie słońca rada starców doszła do porozumienia i mała już wyrok.

środa, 8 sierpnia 2012

Siedziała na pomoście nad brzegiem rzeki SHADOW, która była granicą miasta. Była ona tak szeroka oraz spowita zaroślami i mgłą, że nie było widać drugiego brzegu. Obserwowała wodne życie mieszkańców rzeki. Nagle wśród tartaku zauważyła coś białego unoszącego się nad wodą. Podeszła bliżej z ciekawości by zobaczyć co to takiego. Ujrzała przed sobą zacumowaną do brzegu osiemnasto metrową motorówkę a na niej Seana łowiącego ryby.

- No pięknie to ja szukam Ciebie po całym mieście a ty rybki sobie łowisz.

Odwrócił się do niej – A ja już myślałem, że nigdy mnie już nie odnajdziesz

- Ale co ty tu robisz

- Nie widzisz łowię ryby – powiedział z rozbrajającym uśmiechem

- To ja prawie od zmysłów odchodzę...nie wiem co się z tobą dzieje...

- Nie przesadzaj – przerwał jej – mamy obiad – wyciągnął ogromną rybę.

- Co się z tobą działo

– Oj już się tak nie denerwuj najważniejsze, że mnie odnalazłeś i nie muszę tu siedzieć sam.

- Sean co się dzieje – usiadła obok niego – jakieś podchody, martwiłam się, że coś Ci się stało

- Jak zwykle przesadzasz a teraz idź weź prysznic przed obiadem a ja przygotuje tą rybkę na obiad.

Zeszła na dół wprost pod prysznic. Po chwili dołączył do niej...

środa, 1 sierpnia 2012

Po kilku tygodniach, znowu się spotkali. Siedzieli teraz na ławce w ogrodzie

- Pójdziesz ze mną na ten bal – zapytał

- Dobrze ale nie uważasz, że za dużo tych imprez

- Wiem mnie już też zaczynają męczyć, spróbuje coś wymyślić

- Cieszę się

- Impreza jest jutro wieczorem, tylko nie mów , że nie masz w co się ubrać, masz całą szafę wypchaną – uprzedził ją

- Nawet o tym nie pomyślałam. Już wiem co założę, tę ciemno zieloną sukienkę od Ciebie.

- Myślę, że to dobry wybór.

Spotkali się przed wejściem do zamku

- Ślicznie wyglądasz

- Wiem

Poszli na bal ale nigdy na niego nie dotarli. Nawet nikt nie zauważył, że ich nie było. Szli w siną dal aż usnęli.

Obudzili się dopiero nad ranem

- Czy my to zrobiliśmy – zapytała pół głosem

- Zaraz sprawdzę – zamknął oczy i przeszukał swoją pamięć – nie zrobiliśmy tego – uspokoił ją – ale i tak było miło.

Leżeli zanurzeni w wodzie w wielkim basenie obserwując jak budzi się nowy dzień.

Po tym wydarzeniu zniknął bez śladu. Nikt nawet nie miał pojęcia gdzie mógł się podziać. Nikt go nie szukał, nikomu nawet nie przyszło do głowy by go szukać. Sama na początku nie przejmował się tym faktem. Ale gdy po kliku tygodniach nie dawał znaku życia mocno zaczęła mocno się denerwować. Zaczęła szukać go wszędzie, od miejsc, gdzie był tylko raz aż do tych w których przesiadywał prawie non stop. Nie było go w miejscach które bardzo lubił oraz te które omijał z daleka. Nie było go w wieży w której urządził swoją pracownie, nie było go w kuchni gdzie uwielbiał przesiadywać w towarzystwie kucharek słuchając opowieści i legendy Margo. Traciła już nadzieje, że kiedykolwiek go jeszcze zobaczy. Kiedy mijały kolejne tygodnie ona powoli zaczynała o nim zapominać.

Po tygodniach poszukiwań chciała zrobić coś dla siebie i wybrała się na najdalszy zakątek Margo by pomyśleć co dalej można by zrobić i co się stanie gdy następca tronu się nie odnajdzie.