Nie wiedziała, co się dzieje, nie rozumiała tego. Po raz pierwszy tak się zachował, wobec niej był jakiś oschły. Nie znała go z tej strony.
Założyła kurtkę przeciw deszczową, naciągnęła kaptur na głowę i wyszła.
Szła a raczej biegła przed siebie przez las w deszczu. Po kilku minutach dotarła do wielkiej skalnej pieczary, gdzie schował się przed deszczem. Usiadła na kamieniu, zsunęła kaptur i rozpłakała się. Płakała długo nie potrafiąc uspokoić się. Łzy spływały jej po policzkach. Nie umiała poradzić sobie sama ze sobą. Wiedziała, że wszystko jest w porządku, ale z drugiej strony czuła, że coś jest nie tak.
Po kilku godzinach po których wydawało jej się, że minęła cała wieczność. Straciła rachubę czasu i gdy tylko zrobiło się ciemno, postanowiła, że wróci. Naciągnęła kaptur na głowę, wyciągnęła z kieszeni latarkę i ruszyła w stronę domu. Wydawało jej się, że idzie całą wieczność.
Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi, zauważyła, go siedzącego przy ciemno szarym dużym drewnianym stole i jadł kolację. Wyglądał już całkiem odmieniony. Ubrany w białą bluzę i czarne spodnie, nie wyglądał jak wtedy kiedy widziała go po raz ostatni. Nawet do niej się, nie odezwał. Poszła od razu kuchni zrobiła herbatę i usiadła koło niego.
- Możemy teraz porozmawiać
- Gdzie byłaś
- Musiałam się przejść
- W deszczu
- Tak... możemy
Wstał nie zwracając na nią uwagi. Włożył naczynia do zmywarki. Wyciągnął dwa kieliszki i wlał do nich wino. Podszedł do stolika stojącego między kanapą a kominkiem postawił na nim kieliszki, dołożył drewna do kominka.
Ona między czasie usiadła przy samym kominku, wyciągając ręce w jego kierunku ogrzewając się.
- Teraz mogę Ci wszystko wytłumaczyć - podając jej kieliszek i siadając koło niej - Byłaś dziś razem ze mną światkiem pewnych wydarzeń, jedno było następstwem drugiego. Pierwsze z nich to narodzenie przyjaciela, nie dzieje się to zbyt często więc taki widok dla nas jest niesamowity, a co dopiero dla człowieka. Jesteś pierwsza, która to zobaczyła. Dlatego też w nocy zjawił się AKRIK.
- Kto to jest AKRIK
- AKRIK jest czymś w postaci strażnika nowo narodzonych, pilnuje by nowo narodzony trafił tam gdzie jego miejsce przeznaczenia.
- Ale co on ma wspólnego z Tobą
- Widzisz pilnuje on mojego świata i według niego złamałem prawo pokazując Ci narodziny.
- Ale mówiłeś, że załatwiłeś...
- Jest tu nowy i nie wiedział, że pochodzę z rodziny założycieli i jestem z tobą trochę innych prawach niż inni.
- Jak to przecież powinien Cię znać i wiedzieć kim jesteś.
- Nie do końca – upijając łyk wina – ponieważ ja jestem częściej z tobą i w twoim świecie
- Ale co się stało, przecież znalazłam Cię leżącego w kałuży.
- AKRIK o nic nie pyta, nie żąda wyjaśnień po prostu atakuje, nawet nie miałem szansy go powstrzymać ma bardzo wielką moc.
- Najważniejsze, że nic poważnego Ci się nie stało. – ucałowała go w czoło i posłała mu szeroki uśmiech
Posiedzieli jeszcze chwilę wtuleni, patrząc na iskry dokańczając wino.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz