środa, 30 maja 2012

AKRIK stał przed wielką radą rodziny założycieli we mgle po środku wielkiej sali kolumnowej. Było ich 36 najstarszych wiekiem mieszkańców Satisfied zgromadzonych wokół tronu Satis. Zostali oni oderwani od swoich obowiązków po ostatnim zdarzeniu.

- AKRIK zaatakowałeś mojego syna – odezwał się doniosły głos
Dopiero teraz dostrzegł, że sala wypełniona jest ludem Satisfied. Zdał sobie sprawę, że lud zgromadził się w jednym przypadku – jego.

- Ale ja nie wiedziałem, że to…- zaczął się tłumaczyć

- CISZA przerwał mu siedzący na Sati król Kali Pu

– Pewnie domyślasz się co oznacza twój błąd. Zaatakowałeś księcia Satisfied następcę tronu skazuje cię na wieczne wygnanie.

- Nie – krzyknął AKRIK –doskonale wiedział, co to oznacza. Podeszło do niego dwóch strażników, złapało go za skrzydła i wyprowadziło z pałacu.


Sean siedział przy laptopie. Przeglądał najnowsze wiadomości z Margo. Nagle na monitorze pojawiła się wiadomość z ostatniej chwili.

„AKRIK WYPEDZONY Z Margo”

Nie mógł uwierzyć, że sprawa się tak potoczyła. Wiedział co może grozić mu za zaatakowanie członka rodziny królewskiej ale nie przypuszczał, że dostanie on najwyższą karę. Wykręcił numer na komórce. W słuchawce odezwał się spokojny i ciepły głos mężczyzny

- Witam tu Kali Pu niestety nie mogę odebrać oddzwonię jak tylko będę mógł.

- Dziwne jeszcze nie wrócił z Margo – pomyślał wykręcają ponownie ten sam numer

- Witaj Sean

- Cześć tato

- Sean mamy tu niezły kocioł z AKRIKIEM zadzwonię później

- To może przyjdę i pomogę

- Mógłbyś przydałbyś się tutaj

- Dobrze to niedługo będę

Odłożył słuchawkę założył kurtkę i zdał sobie sprawę, że nie jest sam. Przed nim stał upadły anioł obnażony z anielskiej godności z brudnymi, połamanymi skrzydłami i w podartych szatach.

- Jak ci się udało uciec z Margo i przedostać tutaj.

- To teraz nie ważne pomóż mi odzyskać moją godność ja naprawdę nie wiedziałem, że ty to ty. Zobaczyłem, że ktoś z Was łamie przepisy i ruszyłem nie wiedziałem jakie będą tego konsekwencje.

- Powiedz to mojemu ojcu ja nic nie mogę zrobić

- Twój ojciec nie chciał mnie słuchać - Po chwili zastanowienia się dokończył – Chciałbym Cię przeprosić za całą tą sytuację

- Nie winię Cie wykonywałeś swoją pracę

- Jeśli mogę chciałbym Cię jeszcze prosić o przysługę. Nie mam dokąd pójść mógłbyś mnie przechować aż trochę cała sprawa ucichnie.

- Nie mogę trzymać zbiega ani w domu ani tutaj

- Rozumiem

- Muszę Cię wydać albo pozwolę Ci uciec. Zniknij w przeciągu 10 minut a nie wezwę ojca i straży.

I zniknął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz