niedziela, 27 maja 2012

Zszedł na dół usiał przed kominkiem, poczuł się najszczęśliwszym aniołem. Było mu dobrze, czuł się potrzebny zasypiając po raz pierwszy od wielu lat. Obudził się gdy w kominku dogasał ostatni węgielek a za oknem robiło się jasno. Poszedł do kuchni robić śniadanie gdy usłyszał jak schodzi po schodach.

- Dzień dobry ty już na nogach - wchodząc ziewając

- Chciałem przywitać Cię pysznym śniadaniem siadaj możemy już jeść

Posprzątała po nim a on zasiadł jak to nazywał swoich „długopisowych spraw”. Zrobiła herbatę i zapukała do jego pokoju.

- Dziękuje – jeszcze mi się zejdzie

- W takim razie nie będę Ci przeszkadzać – zeszła na dół usiadła koło kominka i zabrała się do czytania książki. Nie zauważyła nawet kiedy usiadł koło niej i przez dłuższą chwilę przyglądał się jej

- Jestem teraz cały Twój – szepną jej do ucha.

- Ale mnie przestraszyłeś, to co robimy masz jakieś plan

- Tak ale nie mogę go zdradzić

- Ale jesteś tajemniczy

- Staram się – spojrzał na zegarek – zbierajmy się musimy zdążyć przed… - urwał w ostatnie chwili.

Wiedział, że o mało się nie wygadał – Chcę Ci coś pokazach

Po chwili siedzieli już w samochodzie.

Widziała w jego oczach jakiś dziwny ogień. Nigdy nie widziała go w takim stanie. Chciał jak najszybciej pokazać coś co dla niego było i jest najważniejsze. Widziała jak jego serce wyrywa się i krzyczy „Spójrz to już niedaleko, zaraz wszystko zrozumiesz”.
Zatrzymali się na wielkiej polanie.

- To chciałeś mi pokazać... polanę

- Nie coś ważniejszego tylko musimy kawałek przejść

Szli chwilę gdy nagle przed nimi wyłoniły się góry, które schodziły do morza. Niebo zlewało z wodą tworząc idealną całość.

- Co to za miejsce

- Poczekaj chwilkę i patrz przed siebie

Zobaczyła miejsce z najpiękniejszym zachodem słońca na świecie.

- Czy to…

- Tak to miejsce w którym się urodziłem – objął ją w pasie i szepnął do ucha – Dziękuje to dzięki Tobie jestem tutaj. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech

- Spójrz – wskazał na niebie mały punkcik – właśnie się ktoś rodzi.

Zobaczyła jak z deszczu łez wyłania się postać dorosłego mężczyzny ubranego w bardzo elegancki garnitur idącego w ich stronę.

- Czy on do nas podejdzie

- Nie – odmachał jednak nowo narodzonemu

– To mój brat

- Przecież ty nie masz… – popatrzyła na niego ze zdziwieniem

- Od teraz mam on stanie się aniołem tak jak ja.

- Ale skąd to wiesz

- Po prostu wiedziałem, że łatwo nie się mnie nie pozbędziesz

Spojrzeli na odchodzącego, który całkowicie już zniknął.

- Będzie mu dobrze – odparł – wracajmy już.

Podczas gdy wracali do domu, żadne z nich nie miało odwagi odezwać się. Zamykając drzwi do swojego pokoju wiedziała, że coś się zmieniło,ale nie wiedziała co. Przez pół nocy nie mogła zasnąć. Patrzyła tylko w jeden mały punkt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz