Zszedł na dół usiał przed kominkiem, poczuł się najszczęśliwszym aniołem. Było mu dobrze, czuł się potrzebny zasypiając po raz pierwszy od wielu lat. Obudził się gdy w kominku dogasał ostatni węgielek a za oknem robiło się jasno. Poszedł do kuchni robić śniadanie gdy usłyszał jak schodzi po schodach.
- Dzień dobry ty już na nogach - wchodząc ziewając
- Chciałem przywitać Cię pysznym śniadaniem siadaj możemy już jeść
Posprzątała po nim a on zasiadł jak to nazywał swoich „długopisowych spraw”. Zrobiła herbatę i zapukała do jego pokoju.
- Dziękuje – jeszcze mi się zejdzie
- W takim razie nie będę Ci przeszkadzać – zeszła na dół usiadła koło kominka i zabrała się do czytania książki. Nie zauważyła nawet kiedy usiadł koło niej i przez dłuższą chwilę przyglądał się jej
- Jestem teraz cały Twój – szepną jej do ucha.
- Ale mnie przestraszyłeś, to co robimy masz jakieś plan
- Tak ale nie mogę go zdradzić
- Ale jesteś tajemniczy
- Staram się – spojrzał na zegarek – zbierajmy się musimy zdążyć przed… - urwał w ostatnie chwili.
Wiedział, że o mało się nie wygadał – Chcę Ci coś pokazach
Po chwili siedzieli już w samochodzie.
Widziała w jego oczach jakiś dziwny ogień. Nigdy nie widziała go w takim stanie. Chciał jak najszybciej pokazać coś co dla niego było i jest najważniejsze. Widziała jak jego serce wyrywa się i krzyczy „Spójrz to już niedaleko, zaraz wszystko zrozumiesz”.
Zatrzymali się na wielkiej polanie.
- To chciałeś mi pokazać... polanę
- Nie coś ważniejszego tylko musimy kawałek przejść
Szli chwilę gdy nagle przed nimi wyłoniły się góry, które schodziły do morza. Niebo zlewało z wodą tworząc idealną całość.
- Co to za miejsce
- Poczekaj chwilkę i patrz przed siebie
Zobaczyła miejsce z najpiękniejszym zachodem słońca na świecie.
- Czy to…
- Tak to miejsce w którym się urodziłem – objął ją w pasie i szepnął do ucha – Dziękuje to dzięki Tobie jestem tutaj. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech
- Spójrz – wskazał na niebie mały punkcik – właśnie się ktoś rodzi.
Zobaczyła jak z deszczu łez wyłania się postać dorosłego mężczyzny ubranego w bardzo elegancki garnitur idącego w ich stronę.
- Czy on do nas podejdzie
- Nie – odmachał jednak nowo narodzonemu
– To mój brat
- Przecież ty nie masz… – popatrzyła na niego ze zdziwieniem
- Od teraz mam on stanie się aniołem tak jak ja.
- Ale skąd to wiesz
- Po prostu wiedziałem, że łatwo nie się mnie nie pozbędziesz
Spojrzeli na odchodzącego, który całkowicie już zniknął.
- Będzie mu dobrze – odparł – wracajmy już.
Podczas gdy wracali do domu, żadne z nich nie miało odwagi odezwać się. Zamykając drzwi do swojego pokoju wiedziała, że coś się zmieniło,ale nie wiedziała co. Przez pół nocy nie mogła zasnąć. Patrzyła tylko w jeden mały punkt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz