- Bądź gotowa na siedemnastą – usłyszała w słuchawce znajomy głos
- Ale gdzie jedziemy – próbowała się dowiedzieć
- O nic nie pytaj weź ze sobą kilka rzeczy
Po chwili siedziała z kartką w dłoni na której znajdowała się lista rzeczy, które miała wziąć ze sobą.
Te rzeczy wystarczą na co najmniej dwa tygodnie- pomyślała – dokąd on chce mnie zagrać. Spojrzała na zegarek i stwierdziła, że ma mało czasu. Spakowała rzeczy, wzięła krótki prysznic. Zastanawiała się co przyniesie ją ten wyjazd.
Dokładnie o siedemnastej zadzwonił telefon.
- Czekam na Ciebie na dole
Złapała w ostatniej chwili ulubioną torebkę i wybiegła w nieznane.
Wrzuciła torbę na tylnie siedzenie i zawadiacko zapytała – To gdzie jedziemy
- Nawet nie próbuj ze mnie tego wyciągnąć bo i tak się niczego nie dowiesz – odpowiedział przystojny brunet siedzący za kierownicą.
Przez całą drogę nie odzywali się ani słowem.
Po kilku godzinach dotarli do celu. Kiedy zdążyła wysiąść z samochodu zdołała wydusić z siebie.
- Ale ja tam nie mogę wejść, nie mogę.- Stała przed wielkim drewnianym domem w stylu górskim. - Dlaczego mnie tu przywiozłeś doskonale wiesz, że nam tu nie wolno wchodzić to twój świat.
- Nie przejmuj się wszystko załatwione
- Ale – zdołała z siebie wykrztusić
- Zapraszam Cię – wyciągnął rękę pokazując drzwi wejściowe - do mojego świata, świata w którym żyje.
Weszła do środka niepewnie, w końcu nie powinna tam wchodzić. Ujrzała przed sobą wielką pustkę, która rozciągała się po całym domu.
- Nie tak sobie go wyobrażałam, myślałam ,że jest... - zawahała się ale nie dokończyła
- Właśnie oto chodzi – odezwał się – bo każdy widzi go inaczej
- Dlaczego ja nic nie widzę
- Bo nie skupiłaś się dość dobrze – kładąc torby obok niej – niech marzenia staną się rzeczywistością - szepcząc jej do ucha
I zobaczyła pięknie wyposażony dom. Urządzony nowocześnie ale klasycznie. Większość mebli wykonana była z drewna z wielką białą kanapą na środku i dużym kamiennym kominkiem, w którym radośnie tańczyły iskierki. Ściany pokryte były jasnym drewnem. A na nich obrazy przedstawiające Margo.
Podniosła torbę i weszła na górę po dużych drewnianych schodach do pokoju. Zamykając za sobą drzwi położyła torbę przy dużej szafie z lustrem. Usiadła na dużym
łóżku zdejmując jeansową kurtkę, obok niego stała malutki stolik nocny, na którym położyła telefon i wyjętą z torby książkę. Po przeciwnej stronie łóżka koło szafy stała komoda w której po chwili rozłożyła swoje rzeczy.
- Podoba Ci się pokój, jaki Ci przygotowałem – zapytał wchodząc do pokoju
- Tak dziękuje - podeszła do okna - wiesz tak myślałam...zawahała się - czy będę tu szczęśliwa.
- Tak w końcu to twój świat i jest tak jak ty sobie wymarzysz - podszedł do niej i objął ją w pasie - ale o tym później, a teraz choć coś zjeść bo pewnie jesteś głodna.
- W domu chyba nic nie ma do jedzenia
- Nie przejmuj się tym moja w tym głowa, chodź zejdźmy na dół, usiądziesz sobie przy kominku a ja w tym czasie coś przygotuje.
Rozsiadła się wygodnie na kanapie i wpatrywała się w skaczące płomienie. Zrobiło jej się dobrze i poczuła bezpiecznie. Co jakiś czas delikatnie odrywała głowę by zobaczyć jak Sean krząta się po kuchni. Po dłuższej chwili z zamyślenia wyrwał ją ciepły głos.
- Kolacja gotowa zapraszam do stołu.
Przeszła przez pokój i weszła do kuchni połączonej z salonem barkiem. Kuchnia urządzona była także w drewnie a na ścianach, królował ciemny kamień. Podeszła do stołu i nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Na stole leżała jej ulubiona Shoerma.
- A nie mówiłem, że jesteśmy w Twoim świecie - kładąc na stole sałatkę
- Ale jak to wszystko zrobiłeś
- Wiesz – zaśmiał się – czary mary
Po kolacji ułożyli się wygodnie na kanapie z kubkami gorącej czekolady, którą tak bardzo oboje lubili. Rozmawiali przez pół nocy o różnych rzeczach. Raz śmiali się, raz płakali czując się bardzo dobrze w swoim towarzystwie. W końcu zasnęła. Wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju, przykrył ją kocem a wychodząc z pokoju spojrzał na nią.
- Dziękuje za wszystko – wyszeptał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz