środa, 26 września 2012

- Jaki piękny dzień – pomyślał wychodząc i przeciągając się - trzeba wracać do domu już czas – powiedział sam do siebie
Odwrócił się by z powrotem wejść do środka usłyszał dźwięk telefonu.

- Dzień dobry synu jak miło, że wreszcie odbierasz

- Cześć tato co tam

- Mógłbyś pojawić się w sali kolumnowej mam sprawę

- Jasne, kiedy

- Teraz - usłyszał prawie wrzask i trzaśnięcie telefonu

Gdy tylko zjawił się na miejsce

- Książę Margo - Odezwał się donośny głos

- Czy wiesz po co Cię tu sprowadziliśmy

- Nie raczej nie – drapiąc się po głowie

- Książę sprowadziliśmy Cie tutaj ponieważ radzie starców oraz twojemu ojcu królowi Kali – Pu niepodobna się Twoje zachowanie

- Ale ja… - próbował tłumaczyć się

- Milcz teraz my mówimy. Z racji tego, że jesteś księciem i następcą tronu będziemy mieli dla Ciebie łagodniejszy wyrok kary. Teraz możesz się wytłumaczyć

- Od kiedy przyjąłem funkcję anioła staram się wykonywać moje obowiązki najlepiej. Ale czasami trudno powstrzymać, górę biorą ludzkie odruchy...- tłumaczył się jeszcze przez chwilę.

- I dlatego skazujemy Cię na 12 lat aresztu domowego. Nie będziesz mógł opuszczać Margo. Była jeszcze propozycja byś trafił do WYROBIK ale uznaliśmy, że to nie wypada by następca tronu trafił do więzienia o zaostrzonym rygorze.

- Ale to cały rok ziemski, kto się zajmie Amy, ona ona zapomni o nas o mnie, nie możecie...

- Oto się nie martw, my się wszystkim zajmiemy.

- NAHKIN - zawołał do strażnika Najstarszy

- Tak panie - powiedział wysoki mężczyzna

- Zabierz księcia do jego wieży

- Nie lubię tego miejsca – wyszeptał

- Wiemy, że lubisz bardziej ciemniejsze strony zamku ale musisz się tam pojawić i upewnić się, że książę zostanie zamknięty w wieży.

- Mamy nadzieję, że nauczysz się pokory i przestaniesz mieć ludzkie odruchy - zwrócił się jeszcze do księcia.

czwartek, 6 września 2012

Rada starców zbierała się raz na sto lat. Miejscem spotkania było miejsce nazywane „Tajemniczym kręgiem”. Było to miejsce składające się z trzydziestu sześciu kamiennych głazów tworzących okrąg a w środku stał kamienny tron. Legenda mówiła, iż kamienny krąg to miejsce w którym wszystko się zaczęło: Narodził się pierwszy sen. Nadszedł czas gdy księżyc był w pełni. A zdarzało się to dość rzadko. Nastał niezwykle ciepły wieczór. Ze wszystkich stron podążali zakapturzeni starcy, każdy z nich trzymał w ręku zapaloną świecę. Gdy dotarli na miejsce, każdy podchodził do środka kręgu i rzucał swoją świecę. W ich oczach pojawiały się dwa rozszerzone węgielki. Po chwili zajmowali swoje miejsca.
Gdy wszyscy już zajęli swoje miejsca, z głębi ziemi coś trzasnęło i na środkowym tronie pojawił się najstarszy z najstarszych.

- Drodzy bracia – odezwał się – spotykamy się tu w bardzo ważnej sprawie. Nie mogę już dłużej akceptować zachowania i postępowania naszego księcia.
Bracia kiwali głowami zgadzają się z najstarszym

- Ależ nie możemy go karać – odezwał się jeden z najmłodszych

- Nie po to daliśmy mu wolny wybór aby mógł go łamać na każdym kroku.

- Musimy coś postanowić – odezwał się kolejny

- Król Kali Pu zgadza się z każdą naszą decyzją

Obrady trwały do samego rana i były bardzo burzliwe. Gdy nadeszły pierwsze promienie słońca rada starców doszła do porozumienia i mała już wyrok.

środa, 8 sierpnia 2012

Siedziała na pomoście nad brzegiem rzeki SHADOW, która była granicą miasta. Była ona tak szeroka oraz spowita zaroślami i mgłą, że nie było widać drugiego brzegu. Obserwowała wodne życie mieszkańców rzeki. Nagle wśród tartaku zauważyła coś białego unoszącego się nad wodą. Podeszła bliżej z ciekawości by zobaczyć co to takiego. Ujrzała przed sobą zacumowaną do brzegu osiemnasto metrową motorówkę a na niej Seana łowiącego ryby.

- No pięknie to ja szukam Ciebie po całym mieście a ty rybki sobie łowisz.

Odwrócił się do niej – A ja już myślałem, że nigdy mnie już nie odnajdziesz

- Ale co ty tu robisz

- Nie widzisz łowię ryby – powiedział z rozbrajającym uśmiechem

- To ja prawie od zmysłów odchodzę...nie wiem co się z tobą dzieje...

- Nie przesadzaj – przerwał jej – mamy obiad – wyciągnął ogromną rybę.

- Co się z tobą działo

– Oj już się tak nie denerwuj najważniejsze, że mnie odnalazłeś i nie muszę tu siedzieć sam.

- Sean co się dzieje – usiadła obok niego – jakieś podchody, martwiłam się, że coś Ci się stało

- Jak zwykle przesadzasz a teraz idź weź prysznic przed obiadem a ja przygotuje tą rybkę na obiad.

Zeszła na dół wprost pod prysznic. Po chwili dołączył do niej...

środa, 1 sierpnia 2012

Po kilku tygodniach, znowu się spotkali. Siedzieli teraz na ławce w ogrodzie

- Pójdziesz ze mną na ten bal – zapytał

- Dobrze ale nie uważasz, że za dużo tych imprez

- Wiem mnie już też zaczynają męczyć, spróbuje coś wymyślić

- Cieszę się

- Impreza jest jutro wieczorem, tylko nie mów , że nie masz w co się ubrać, masz całą szafę wypchaną – uprzedził ją

- Nawet o tym nie pomyślałam. Już wiem co założę, tę ciemno zieloną sukienkę od Ciebie.

- Myślę, że to dobry wybór.

Spotkali się przed wejściem do zamku

- Ślicznie wyglądasz

- Wiem

Poszli na bal ale nigdy na niego nie dotarli. Nawet nikt nie zauważył, że ich nie było. Szli w siną dal aż usnęli.

Obudzili się dopiero nad ranem

- Czy my to zrobiliśmy – zapytała pół głosem

- Zaraz sprawdzę – zamknął oczy i przeszukał swoją pamięć – nie zrobiliśmy tego – uspokoił ją – ale i tak było miło.

Leżeli zanurzeni w wodzie w wielkim basenie obserwując jak budzi się nowy dzień.

Po tym wydarzeniu zniknął bez śladu. Nikt nawet nie miał pojęcia gdzie mógł się podziać. Nikt go nie szukał, nikomu nawet nie przyszło do głowy by go szukać. Sama na początku nie przejmował się tym faktem. Ale gdy po kliku tygodniach nie dawał znaku życia mocno zaczęła mocno się denerwować. Zaczęła szukać go wszędzie, od miejsc, gdzie był tylko raz aż do tych w których przesiadywał prawie non stop. Nie było go w miejscach które bardzo lubił oraz te które omijał z daleka. Nie było go w wieży w której urządził swoją pracownie, nie było go w kuchni gdzie uwielbiał przesiadywać w towarzystwie kucharek słuchając opowieści i legendy Margo. Traciła już nadzieje, że kiedykolwiek go jeszcze zobaczy. Kiedy mijały kolejne tygodnie ona powoli zaczynała o nim zapominać.

Po tygodniach poszukiwań chciała zrobić coś dla siebie i wybrała się na najdalszy zakątek Margo by pomyśleć co dalej można by zrobić i co się stanie gdy następca tronu się nie odnajdzie.

czwartek, 26 lipca 2012

- Gdzie jest Amy – zapytał się kucharki w kuchni, podjadając różnie smakołyki

- W ogrodzie ją widziałam, książkę czyta.

Po przejściu przez dziedziniec przeszedł przez drzwi prowadzące do ogrodu

- A tu się schowała moja mała, co czytasz

- Ale mnie przestraszyłeś – podnosząc się z koca

- Przepraszam, że zostawiłeś Cię na tak długo samą – siadł koło niej

- Nic się nie stało, wczytałam się w książkę i nawet nie wiem kiedy czas mi zleciał

- Wynagrodzę Ci to

- Wcale nie musisz, tak tu ładnie i przyjemnie – oparła głowę na jego ramieniu.

- Ale to już postanowione, zabieram Cię do….

- Gdzie ?

- A niech to będzie niespodzianka

- Zaciekawiłeś mnie, zdradzisz mi jakiś szczegół

- Jak niespodzianka to niespodzianka a teraz idź do Karadi, wszystko już przygotowała. Ale pośpiesz się bo mamy mało czasu.

Podnosiła się z koca i zostawiła go samego. Przez chwilę wpatrywał się jak idzie w stronę zamku. Sam został na kocu, czytając opis książki, którą pozostawiła.

Weszła do pokoju, który stał się jej pokojem zawsze wtedy gdy pojawiała się w zamku. Był to duży przestronny pokój z wysokim sufitem. Pokój był jasny dzięki dużym oknom.
Otworzyła drzwi wielkiej szafy, gdzie znajdowały się najpiękniejsze suknie.

- O tu jesteś Amy – Karadi weszła do pokoju z pokrowcem na ubrania – książę prosiłbym przygotowała dla Ciebie sukienkę

- Dziękuje

- I kazał się tobą zająć

- To znaczy... bo nic mi nie powiedział

- To ja w takim razie nic nie mogę powiedzieć a teraz musimy zająć się przygotowaniami bo nie zdążymy

Po długiej kąpieli i nabalsamowaniu ciała, dwórka Karadi zajęła się jej włosami, ubiorem i pomogła wybrać dodatki. Pod wieczór była już gotowa. Ubrana w długą zieloną suknie wyglądała jak prawdziwa księżniczka.

- Gotowa musimy już iść – usłyszała głos

- Tak jestem gotowa

Zeszli do zaparkowanego przed wejściem samochodu. Gdy już jechali zaczął zdradzać więcej szczegółów.

- Nie jest to zwykłe wyjście, musisz pamiętać, że jako następca tronu mam dużo obowiązków. Jedziemy teraz do teatru na premierę „Świat wg. Muzyki”i będą tam nie tylko najważniejsi ludzie ale także tłum reporterów.

- Mam nadzieje, że poradzę sobie - siedziała jak na szpilkach, nie wiedząc co ją czeka na miejscu

- Poradzisz sobie, nie przejmuj się - wziął ja za rękę i ucałował w dłoń

Gdy tylko podjechali tłum fotoreporterów zgromadził się przed nimi. Pomógł jej wysiąść z samochodu, a cała uwaga, została skierowana na nich. Dziwnie się poczuła nie była do tego przyzwyczajona, że wokół niej grupa fotografów próbowała zrobić jej zdjęcia. Szybko przemknęli do teatru i od razu poszli w stronę sali.

Wymknęli się tuż przed końcem i udali się na pobliską plażę rzeki Shadow. Siedzieli całą noc rozmawiając czekając na wschód słońca.

Rano znaleźli się przed starym opuszczonym domostwem, stojąc przed schodami postanowili, że udadzą się do dawno zapomnianego przez ludzi miejsca. Weszli do środka, przeszli przez niego i wyszli do ogrodu. Dotarli do opuszczonego, zarośniętego i spalonego przed wieloma laty kościoła. Niestety wejście do niego było utrudnione. Opodal kościoła znajdowała się zrujnowana dzwonnica kościelna. Wdrapała się i na nią i poczuła się wolna, naprawdę wolna. Gdy zeszła z niej jego już nie było. Nie przejęła się tym zbytnio, tylko poszła do pobliskich zabudowań by dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego miejsca i jego.

czwartek, 14 czerwca 2012

Minął ponad miesiąc od ostatnich wydarzeń. Amy całkiem doszła do siebie i powoli zapomniała o wydarzeniach związanych z AMCHOK. Pewnego wieczoru kiedy siedzieli w bibliotece wypełnionej od podłogi do sufitu regałami z książkami przed wielkim kominkiem z którego buchały wielkie płomienie.

- Czy sprawisz mi tą przyjemność i będziesz towarzyszyć mi w najważniejszej kolacji Margo w roku – zapytał poważnym tonem

- Ale nie wiem czy powinnam

- Ależ tak, a po za tym nie odmawia się księciu – uśmiechając się łobuzersko

- Księciu może nie ale tobie – zaśmiała się – to kiedy jest ta kolacja

- Jutro wieczorem

- Ale ja nie ma w co się ubrać – spojrzała na niego z przerażeniem.

- Ach te kobiety moją cała szafę wypchaną ubraniami, że czasami nie można jej domknąć i nie mają w co się ubrać – powiedział z przekąsem


Przybyli na miejsce południu.
Gdy tylko przekroczyli bramy miasta od razu można było zaobserwować podniosłą atmosferę panująca wśród mieszkańców. Ludzie przygotowywali się do dzisiejszego wydarzenia. Jedni sprzątali ulice, drudzy robili i wieszali dekoracje. A jeszcze inni wesoło podśpiewywali niosąc różne pudła w stronę zamku.
Nie mieli zbyt dużo czasu na swoje przygotowania, dlatego oddał ją pod opiekę dwórek a sam poszedł wypełnić część książęcych obowiązków.
Dwórki pomogły się jej ubrać. Założyła długą czarną welurową suknie bez ramiączek, delikatny naszyjnik i buty na wysokim obcasie. Włosy delikatnie upięła.

- Gotowa – zajrzał do pokoju kiedy zakładała bransoletkę na rękę

- Tak – delikatnie uśmiechając się

Był pod wielkim wrażeniem Amy, dla niego zawsze była najpiękniejsza, ale kiedy ją teraz zobaczył zakochał się w niej ponownie.

Wszyscy zebrali się w sali kolumnowej. Amy i Sean zajęli miejsce razem z rodziną królewską. Można było wyczuć podniosłą atmosferę panującą wśród przybyłych na dzisiejszą uroczystość. W wielkiej sali zebrali się wszyscy przedstawiciele ludu.
Wszyscy od ambasadorów do rzemieślników elegancko ubrani, panowie we frakach, panie w wieczorowych sukniach powoli zajmowali miejsca. Najstarsi z najstarszych zasiadali na swoich tronach zawieszonych nad salą. Co oznaczało, że król z królową za chwilę się pojawią.
Nagle zabrzmiały fanfary. Wszystkie głosy i szepty ucichły. Zgromadzeni na sali czekali na pojawienie się najważniejszych gospodarzy dzisiejszej uroczystości. Fanfary ucichły a przed zgromadzonymi wyrósł z podziemi Sati tron władców bogato zdobiony na którym zasiadał KALI – PU obok niego pojawiała się królowa siedząca na mniejszej wersji Sati.

Król przemówił:

- Moi mili zebraliśmy się dzisiaj...
Przemowa jak co roku była długa ale opowiedziana taki sposób, że nikt ze zgromadzonych nie zauważył ile czasu minęło. Po przemowie króla kilka słów do żeńskiej widowni skierowała królowa. Dziękując wszystkim za wkład i życie w miasto. Po tych podziękowaniach swoje przemówienia wygłosili wszyscy przedstawiciele mieszkańców. Po części oficjalnej wszyscy zasiedli do bogato zastawionego stołu. Jedni przedziwne potrawy i dymiące się napoje. Wszyscy byli w znakomitych nastrojach. Rozmawiali, śmiali się, wymieniali się poglądami na różne tematy. Jedzenia nawet nie ubyło, kiedy ktoś wziął jakiś owoc, ciastko czy inną przekąskę zaraz na ich miejsca pojawiały się kolejne.

W czasie kolacji król wstał i poprosił o chwilę ciszy.

- Moi mili, panie i panowie pragnę państwa przeprosić ale obowiązki czekają. Wziął małżonkę za rękę i skierowali się do wyjścia. Sean także stał i wziął Amy za ręki i wyszli. Za nimi jeszcze kilka osób podążali za nimi.

- Co się dzieje, gdzie idziemy – wyszeptała Amy

- Zobaczysz

Weszli do pokoju z którego przeszli na taras. Przed sobą mieli zgromadzony tłum cierpliwie czekający na rodzinę królewską. Król oficjalnie przemówił do tłumów.

- Uśmiechnij się i pomachaj – szepnął do Amy

Gdy tylko uśmiechnęła się i pomachał, tłum jeszcze bardziej wiwatował.

Po oficjalnych uroczystościach wszyscy przenieśli się do namiotów rozstawionych w ogrodach. Dorośli zajmowali miejsca przy małych stolikach na których leżały przeróżne przekąski. Dzieci natomiast wesoło biegały. Panowała atmosfera rodzinnego pikniku. Każdy zamienił swój oficjalny stój na normalne ubrania.
Amy wybrała na tą okazję prostą fioletową krótką sukienkę, która wydawała się jej w sam raz na taką okazję i buciki na małym obcasiku. Sean ubrał się w biały T-shirt i granatowe spodnie. Gdy tylko zobaczył ją zlustrował ją i z lekkim nie dowierzaniem spytał:

- Ty tak chcesz wyjść ubrana

- Tak, coś jest nie tak z tą sukienką

- Ja wiem, że chcesz ładnie wyglądać, ale to piknik, załóż coś wygodniejszego szczególnie na nogi bo ciężko Ci będzie chodzić na obcasach po trawie.

- Czy koszulka, Jeansy i adidasy będą dobre

- Dobra dziewczynka, czytasz mi w myślach – podszedł do niej i pocałował ją w czółko.

Po chwili oboje szli w wyśmienitych humorach po ogrodzie. Gdy tylko przekroczyli granicę namiotów ludzie zaczęli się im kłaniać.

Podeszli do jednego z nich, gdzie przy ognisku zgromadziła się starszyzna. Gdy tylko pojawili się w progu namiotu. Rozmowy i szepty ustały. Choć kilku nadal dyskutowało. Jeden z nich wstał i teatralnym głosem skierował się do młodej dziewczyny:

- Możesz zostać

- Co to znaczy – zapytała

- To znaczy, że możesz tu bywać jak długo i kiedy tylko chcesz. Rada zdecydowała, że to Twój świat. Oficjalnie przekazuje Ci klucz do miasta. – przekazał jej małe pudełeczko w którym znajdował się łańcuszek z małym trzy centymetrowym kluczykiem.

- Dziękuje – wyszeptała – a co by się stało, gdybym nie mogła zostać.

- To by oznaczało, że już nigdy nie mogłabyś do nas wrócić i nigdy nie mogłabyś o nas wspomnieć.

- Ale jak to przeciecz to ja Was wymyśliłam, jesteście tu dzięki mnie – zapytała, gdy tylko wyszli z namiotu

- Każdy świat nawet ten wymyślony rządzi się własnymi prawami. – wytłumaczył jej – a może to dopełnienie tego, że wymyśliłaś nas do końca, nie wiem w końcu ja tu tylko mieszkam i żyje.

wtorek, 12 czerwca 2012

- Książę – powiedział lekarz wychodząc z pokoju chorej – możemy zamienić kilka słów

- Tak oczywiście – mając obawę przez najgorszym

- Pańska...przyjaciółka jest w ciężkim stanie ma na gardle wielką ranę. Od tygodnia nie możemy jej dobudzić, bardzo mi przykro – poklepał go po ramieniu

- Czy mogę do niej wejść

- Tak proszę

Wyglądała jakby spała. Popatrzył się na nią i położył się koło niej, delikatnie głaskał ją policzku i po włosach aż zasnął. Śniło mu się, że ktoś głaskał go bardzo delikatnie po włosach.

- Hej śpioszku

Spojrzał na nią – ty ty...

- Tak… obudziłam się

- Jak się czujesz

- Dobrze tylko jestem strasznie zmęczona

- Jak dobrze, że wróciłaś - delikatnie przytulając ja do siebie

Wieczorem gdy tylko było to może ponownie pojawił się lekarz

- To naprawdę nazywa się cud – badając pacjentkę – mało osób wraca do zdrowia po bliskim spotkaniu z AMCHOK. Proszę na siebie uważać i unikać mocnych wrażeń a za kilka dni wrócisz całkiem do zdrowia.

- Dobrze postaram się – uśmiechnęła się do lekarza

Pożegnał się z lekarzem i usiadał na koło niej na łóżku.

– Potrzebujesz czegoś

- Napiłaby się BinKarę (herbata w której skład wchodzi cynamon, goździki, kardamon i kilka innych tajemnych przypraw, bardzo rozgrzewająca)

- Już idę parzyć herbatkę dla mojej księżniczki – całując ją w czółko

Po chwili wrócił ze świeżono zaparzoną jeszcze dymiącą herbatą. Wypiła kilka łyków pysznej ulubionej BinKary

- Choć do mnie i przytul mnie

Położył się koło niej. A ona wtuliła się w niego i zasnęła. Upewnił się, że śpi. Wstał, poprawił jej kołdrę

- Jak mam Cię chronić, jesteś największym skarbem Margo i wiem, że AMCHOK tak łatwo się nie podda i będzie próbowała Cię zniszczyć. – szepnął cicho i wyszedł z pokoju