12lat MARGO Później (Rok ziemski później)
Ktoś zapukał do drzwi.
- Już chwileczkę zaraz otwieram – podbiegając do drzwi – Słucham Pana
- To ja Sean… wróciłem
- Ale kim jest pan ja pana nie znam
- Amy to ja Sean nie pamiętasz mnie
- Dziękuje ale nic od pana nie kupię – zamknęła przed nim dzwi. – Dziwny człowiek – powiedziała do siebie - skąd znał moje imię, pewnie pomylił drzwi. – Wróciła do prasowania.
Stał przed krótką chwilę pod jej drzwiami – Nie pamięta mnie, zapomniała. – Dotknął ręką jej drzwi – Zapomniała – powtórzył. Westchnął i zniknął.
Siedział w kuchni przy stole zanurzony w swoich myślach, nie zwracając uwagi co się dzieje wokół niego.
- Synu mam nadzieje, że areszt domowy czegoś Cię nauczył i już nigdy nie złamiesz prawa – stawiając przed nim kubek z dymiącym napojem i siadając koło niego.
- Mówiłeś coś
- Mówiłem a zresztą nieważne. Coś Cię trapi
- Zapomniała o mnie, nie pamięta o mnie
- Dwanaście lat to długo nawet u nas, nie mówiąc u niej rok to też trochę czasu
- Ale co ja mam zrobić
- Walcz, spraw by powrotem przypomniała sobie o Tobie, o nas.
- Wydawało mi się, że jak stanę przed nią… a ona…nie pamięta, nie wiem co robić by przypomniała sobie o mnie
- Jak trzeba będzie to przyprowadź ją tutaj i pokaż jej nasz świat na nowo, jak zobaczy to może sobie przypomni.
- Przepraszam, że przerywam rozmowę ale czy obiad podać w jadalni czy tutaj – zapytała speszona kucharka
- Ja nic nie przełknę dziękuje – Sean wstał i poszedł do swojej wieży
- Co ja mam z tym chłopakiem… MOKA ADMO zjem tutaj
- Tak panie już podaje – kucharka delikatnie dygnęła i wracając do swoich obowiązków.
Wyszedł na dziedziniec podszedł do stojącej na środku studni i wyszeptał – przypomni sobie, jeszcze nie wiem jak ale przypomni i wróci do nas.
Stanął ponownie po jej drzwiami, usłyszał dźwięk muzyki, którą tak bardzo lubiła. Westchnął, otrzepał się i pomyślał: raz kozie śmierć, delikatnie zapukał do drzwi
- Ale ja już panu mówiłam, że nic od pana nie kupie
- Ale ja nie chcę pani niczego nie sprzedać, tylko z panią porozmawiać mogę wejść
- Nie
- Proszę to bardzo ważne jeżeli z panią nie porozmawiam to mój świat zginie i ja też
- Czego się pan najadł czy nawąchał
- Nie to dla mnie bardzo ważne. Proszę dać mi szanse, a wszystko wyjaśnię
- Nie, proszę odejść bo wezwę policję – zamykając drzwi przed jego nosem
- Nie chcesz po dobroci to Ci na siłę pokaże nasz świat – wyszeptał
- Boże jakie czubki chodzą po tym świecie – wróciła do prasowania
Wzięła część uprasowanych już ubrań i zaniosła do sypialni. Mężczyzna, który stał przed jej drzwiami, stał teraz w jej sypialni i wpatrywał się w obraz wiszący nad łóżkiem
- Co pan tutaj do cholery robi – wypuszczając z rąk ubrania, które rozsypały się wokół niej – jak pan się tutaj dostał
- Prawda, że to piękny obraz – nie zwracając na nią uwagi – to świat Margo, którego zarówno ja jak i ty jesteśmy jego częścią. Dostałaś go od mnie by w każdej chwili móc się tam znaleźć.
- Zaraz zadzwonię po policję, proszę z stąd wyjść ale to natychmiast
– Amy ty naprawdę mnie nie pamiętasz – chciał jej dotknąć
- Proszę mnie nie dotykać – odsunęła się
- A jednak po dobroci nic nie wskóram – westchnął, złapał ją za rękę a drugą dotknął obrazu i zniknęli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz