Obudziła się w jego łóżku w jego pokoju. Pokój urządzony był typowo po męsku i zawierał tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Zawierał dużą szafę z lustrem, duże drewniane łózko, małą komódkę, mały stolik z lampką przy łóżku i regał wypełniony książkami.
Rozejrzała się po pokoju i usłyszała, że z kuchni dochodził dźwięk radia. Ubrana była w jego niebieską koszulę, w której wyglądała jak w sukience. Położyła stopy na puszysty biały dywan. I wyszła z pokoju. Idąc w stronę kuchni zauważyła na kanapie koc i poduszkę.
A więc nie spaliśmy razem – pomyślała wchodząc do kuchni gdzie przywitał ją robiąc śniadanie.
- O już wstałaś, miałem właśnie Cię budzić
Uśmiechnęła się i poszła do salonu, gdzie okryła się kocem i wtuliła w kanapę.
- Ej śpiochu nie śpimy zaraz wychodzimy - podszedł do niej i pocałował w czoło
- Chwileczkę, proszę
- Chodź śniadanie gotowe
- Niechętnie wstała i poczłapała do kuchni
Po śniadaniu i szybkim prysznicu zbierali się właśnie do wyjścia, gdy w kieszeni spodni Seana zadzwonił telefon. Nie zdążył odezwać się gdyż w słuchawce usłyszał
- Włącz kanał Margo – i rozłączył się ktoś po drugiej stronie
Włączył telewizor i usiadł z wrażenia z tego co usłyszał:
Z OSTATNIEJ CHWILI: AMCHOK PRZEJEŁA FABRYKĘ SNÓW
Z relacji świadków z samego rana wtargnęła do siedziby snów.
- Co się stało – zapytała podchodząc do niego
- Musimy iść i to natychmiast, wytłumaczę Ci po drodze
Stanęli przed wielkim drewnianym budynkiem, który wyglądał jak stary opuszczony dwór.
- Czy to właśnie jest fabryka snów
Kiwnął tylko głową.
Kiedy weszli przez kilkumetrową mosiężną bramę, drzwi starego domu same się otworzyły. Zatrzymali się w wielkim holu a przed nimi rozpościerały się duże drewniane schody prowadzące w pustą przestrzeń.
- To tutaj, tu jest wejście – pokazał na schody
- Mamy po nich wejść
- Nie – delikatnie uśmiechnął się i podszedł do prawej strony schodów i delikatnie dotknął gałki wystającej ze zdobień schodów. Nagle schody zaskrzypiały i rozstąpiły się
- Chodź – łapiąc ją za rękę i pociągając do siebie wchodząc w czarną przestrzeń. Schody za nimi zamknęły się i szli w całkowitej ciemności
- Zobacz światło – wchodź idziemy tam musi być wyjście.
- Nie, tam nie wolno
Szli dość długo w ciemności gdy znaleźli się w słabo oświeconym pomieszczeniu, dopiero po chwili zorientowali się, że wyszli z kominka.
Z oddali usłyszeli dziwny i przeraźliwy pisk. Musieli zamknąć oczy i przyłożyć ręce do uszu by nie słyszeć tego dźwięku.
Gdy tylko pisk się ustał zauważyli w rogu leżącego starszego siwego mężczyznę.
Podbiegając do niego zauważyli, że był on skrępowany i zakneblowany.
- Panicz Sean jak dobrze – z trudem wykrztusił słowa
- Co tu się stało – uwalniając z więzów i pomagając mu wstać
- Nie czas na wyjaśnienia, książę znajdź w archiwum pierwszą księgę Margo
Biegli długim kamiennym korytarzem mijając po drodze rozstawione co kilka metrów pochodnie oświetlające im drogę.
- To tutaj – dobiegając do wielkich drewnianych drzwi z małą tabliczką na której było napisane tylko A.
Wchodząc do pomieszczenia uderzyła ich woń starych ksiąg. Podeszli do szufladki z hasłami, znaleźli w niej małą karteczkę na której było napisane „R3KI8W7M8”
- Co to znaczy
- regał 3 kolumna 18 wers 7 miejsce 8 – wypowiedział – musimy ją tam znaleźć
Znalazł odpowiedni regał i szukał odpowiedniego oznaczenia
- Sean tu jest coś więcej napisane na odwrocie ale nie potrafię tego odczytać – podając mu karteczkę
- To pradawny język Margo, prawdę mówiąc to pierwszy język mojego narodu. Tu jest napisane „To czego szukasz i potrzebujesz jest pod tobą”.
- Co to znaczy
- Zaraz zobaczysz – zaczął się rozglądać i dopiero teraz zobaczył, że stoi na małym dywanik. Odsunął go a przed nimi ukazały się małe drzwiczki. Po ich otworzeniu zauważali leżącą szkatułkę z wielkim herbem Margo na jego wieku. Sean delikatnie dotknął herb a wieko zaskrzypiało i otworzyło się. Przed ich oczami ukazały się różnie dziwne przedmioty oraz bardzo gruba skórzana księga mająca kilka tysięcy lat. Wziął ją bardzo delikatnie i otarł kurz spoczywający na niej. Ukazał się napis w języku Margo.
„Tylko następca tronu może wejść w posiadanie wiedzy zawartej w tej księdze. Bez żadnego skutkuu”.
- Co to może oznaczać
- To oznacza, że jeżeli księga dostałaby się w niepowołane ręce...
- AMCHOK
- Na przykład mój świat uległby zagładzie
- To dlatego przejęła fabrykę, bo szukała tej księgi
- Tak ale na szczęście nie wie gdzie ona jest
- Zobacz
- Tak już wtedy wiedzieli jak się zabezpieczyć, to jest detektor linii papilarnych.
- W tamtych czasach – spojrzała na niego ze zdziwieniem
- Pamiętaj, że my jesteśmy w czasach trochę dalej od Was – Przyłożył kciuk w odpowiednie miejsce.
Księga stęknęła, buchnęła i otworzyła się. Przed nimi ukazały się czyste chodź pożółcone kartki. Pisała się na bieżąco, jakby pisana była niewidzialną ręką.
- Pisze to co teraz się dzieje – wytłumaczył jej – podaj mi kod tylko odwrotnie
8M7W81K3R – przedyktowała mu a on teatralnym głosem wyrecytował je.
Kartki przewróciły się same a przed ich oczami ukazał się tekst w pradawnym języku. Sean wczytał się w lekturę pradawnej księgi.
- Już wiem co mam robić – podniósł głowę a w tej samej chwili księga zabuczała, zamknęła się i schowała się do szuflady. Drzwiczki się zamknęły i nakryły dywanikiem.
- Chodź nie mamy czasu – łapiąc ją za rękę i pociągając za sobą
- Ale co tam jest napisane
- Nie mogę Ci tego powiedzieć, nie teraz
Trafili do wielkiej sali wypełnionej wirującymi księgami a pośrodku niej stała sama we własnej osobie AMCHOK.
- Czy to jest… – szepnęła widząc przed sobą długonogą na niebotycznych szpilkach blondynkę z rozwianymi włosami w długiej ciemno niebieskiej sukni z bardzo długim rozporkiem odsłaniającym jej brak bielizny.
- AMCHOK – krzyknął wychodząc z ciemności przybierając postać anioła.
- No proszę książę we własnej osobie – otwierając oczy i widząc przed sobą młodego bardzo przystojnego mężczyznę ubranego na czarno z białymi pięknym skrzydłami, który od zawsze jej się podobał ale dobrze wiedziała, że nigdy nie będzie jej.
- Odpuść sobie, wypuść sny
- Nie, wiesz dobrze, że to ja Cię tutaj sprowadziłam, przybyłeś tu dla mnie – przybliżając się do niego – odkąd się znamy – zaczęła szeptać mu do ucha – chciałam abyś był tylko mój – ale ty nie, wolałeś ją niż mnie...
- Nawet nie kończ – przecedził przez zęby - Zostaw mnie i mój świat, odejdź.
- Nie – machnęła ręką a Sean przeleciał przez pół sali, uderzając w ścianę i spadając na podłogę nakrywając się skrzydłami. Przyciągnęła go do siebie i podniosła za gardło. – Zrozum to wreszcie albo będziesz mój albo niczyj
- Nigdy nie będę Twój – zdołał wydusić
- To niczyj nie będziesz – rzucając go ponownie
- Zostaw go – Amy wrzasnęła
- O i mamy danie główne – odwróciła się do Amy wychodzącej z ciemności. – Przyciągając ją do siebie i łapiąc za gardło. – on będzie mój czy Ci się to podoba czy też nie. – Ściskając ją coraz mocniej.
- Pomyśl o czym miłym, przyjemnym, twoja pierwsza myśl - zdołał z siebie wykrztusić
Udało jej się zebrać myśli i pomyśleć o czymś przyjemnym choć w tej sytuacji było to dość trudne. Pomyślała o baletnicy w pozytywce. Otworzyła oczy i zobaczyła, że za gardło trzyma ją baletnica, która w ekspresowym tempie kurczyła się. Amy z wielkim impetem upadła na ziemię a AMCHOK zamieniła się ośmiocentymetrową laleczkę. Sean zdołał podnieść się i wrzucił ją do kominka, z którego niedawno wyszli. Teraz oboje patrzyli jak porcelanowa twarz baletnicy topi się pod wpływem ciepła.
Leżała półprzytomna próbując złapać oddech.
Podsunął się do niej, ledwo podniósł się wziął ją na ręce. Przytulił do siebie otulił skrzydłami i zniknęli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz